Komentarze: 2
Wieś znajdująca się na końcu świata i nie rozwijająca się od wielu, wielu lat nagle stanęła przed wizją olbrzymiego rozwoju. Znalazł się sponsor, który chce przeznaczyć na rozwój tego miejsca milion euro.
Zauważyłam straszną cykliczność tego świata. Nic podobno w przyrodzie nie ginie, ale znacznie bardziej chyba pasuje, że historia lubi się powtarzać. Covery filmów, covery piosenek… nie wiem na ilu placach można policzyć zespoły czy wykonawców, którzy nie mają w swoim dorobku piosenki kogoś innego. Nawet covery podpasek always się pojawiły, nazywają się alwajs. Cały czas jednak starając się być optymistką wierzyłam, że nie wszystko jeszcze było… Ale od kilku tygodni mam alarmujące sygnały… na moją skrzynkę meilową przychodzą filmiki, opowiastki i całe to gówno które zatyka skrzynkę. Niestety nie da się przetłumaczyć ludziom, że się tego nie chce! W każdym razie, to wszystko, co się na tej mojej biednej i zmęczonej losem skrzynce pojawia już było. Hipopatoam i pies śpiewający a łimbołem, bawił mnie jakieś trzy lata temu (zresztą bardzo bawił), cała seria katastroficzna (łamane kostki, upadki na głowę itp.) nigdy mnie nie bawiła, ale przewijała się też jakiś czas temu. I dzisiaj, podobno hit ostatnich dni… tekst o katolickiej rodzinie, który czytałam dokładnie 6 lat temu w kościele zielonoświątkowym w Warszawie.
Pytanie więc jest takie, co Ci wszyscy ludzie robili kiedy ja już miałam Internet i oglądałam te wszystkie śmieci?