Archiwum 10 sierpnia 2002


sie 10 2002 :o(((
Komentarze: 1

chcialam normalnie z nim porozmawiac a R znowu obrocil dokladnie wszystko do gory nogami.... dlaczego za kazdym razem jak chce mu pomoc, jak chce mu pokazac ze nie musimy byc para ale normalnymi kumplami bo tak wiele razem przeszlismy ze..... ale on jakos inaczej to wszystko pojmuje.... zawsze jak chce wyciagnac reke do niego to on to odbiera jako atak na swoja osobe a potem przekreca tak ze wychodzi na to ze ja jestem ta zla i niedobra.... jejku jak mi smutno, naprawde mam ochote powyc do ksiezyca tylko ze jak sie rozkleje to tak zostanie na kilka dni a niecierpie tego stanu. Wiec znowu walcze... zeby jeszcze raz byc dzielna, zeby zniesc ten cholerny nerwowy bol zoladka i zeby wszystko bylo ok. We wtorek jade na festival.... nie bedzie mnie tydzien, chcialabym moc nie brac telefonu.... ale musze :o((, chcialbym sie odcicac od tych ludzi ktorzy na mnie tak zle dzialaja ale wszystko zaszlo tak daleko ze poprostu nie umiem. Na niektorych tak bardzo mi zalezy, a tu dziala zasada albo wszyscy albo nikt.... nie lubie palic za soba mostow, nie umiem tego robic, tak jak nie umiem nienawidziec i znienawidziec osoby na ktorej mi tak bardzo zalezalo.... i zalezy mi dalej tylko zupelnie inaczej ale R tego chyba nie rozumie. To naprawde cudowny facet... tylko teraz nie wiem czy ja sie pogubilam czy on.... a moze razem pomylilismy drogi.... nie wiem. Chcialbym tylko zebysmy potrafili byc normalnymi kumplami ale to chyba nierealne.... on chyba tak nie potrafi.... a moze to naprawde wszystko moja wina.... moze nie powinnam sie tak angazowac w cos co tak naprawde nie bylo rzeczywiste.... ale czy milosc wogole jest rzeczywista.... i jak to zrobic zeby poodwracac te wszystkie chemiczne procesy w mozgu.... zeby nie bolalo, zeby nie stukalo serce na glos tej osoby.... zeby poprostu zyc normalnie, miec chociaz jedna normalna chwile w zyciu..... taka szczesliwa, bez stresu ze zaraz sie wszystko zawali.... miec absolutna pewnosc ze znowu jutro bedzie slonce i ze bedzie nastepny dzien.... ze bede mogla usmiechac sie do ludzi na ulicy, ze w dzienniku beda tylko dobre wiadomosci.... poczuc zapach pieczonego ciasta i krupnika, takiego jak mam robila kiedy bylam mala.... szkoda ze to takie nierealne.... ale coz.... pomarzyc zawsze mozna.... prawda offca?? :o)))

gaja : :
sie 10 2002 Bez tytułu
Komentarze: 1

cos mi za malo kolorowo..... ide kombinowac z kolorami :o))))

gaja : :
sie 10 2002 jak moze miec na imie offca??
Komentarze: 1

Jak narazie udalo mi sie wstawic nowa notke. A to wszystko przez cierpliwosc MF, ktora napewno nie zdaje sobie zprawy z tego jak bardzo jestem jej wdzieczna za pomoc i cierpliwosc. Teraz cala reszte bede kombinowala sama.... bo przy okzaji udalo sie jej zamienic moje zdjecie na zdjecie owieczki.... hihihi ..... owieczka jest sliczna i zostawiam ja i mam nadzieje ze sie u mnie zadomowi na dobre. Trzeba by tylko wymyslec dla niej jakies ladne imie.... byl juz dzisiaj konkurs na "najlepszego pedagoga" :o)))) czas na konkurs na imie dla owieczki :o))). Wszelakie propozycje prosze skladac w komentarzach... pozniej komisja w skladzie ja i owa offca :o)) wybierzemy najfajniejsze imie :o))..... hmmmm a moze bloogusia???

gaja : :
sie 10 2002 walka z blogiem :o))
Komentarze: 1

testuje moja nauke HTMLa..... ciekawe co bedzie jak teraz dam tu zapisz ??? ok, proba generalna.... :o)))

gaja : :
sie 10 2002 wije sie w bezsilnej zlosci.....
Komentarze: 6

wije sie w bezsilnej zlosci

gdy niedostrzegalny

robisz cos by mnie zranic

bolesnie

i chce cie znienawidziec

stlamsic jak kartke papieru

moje serce wrzucic do kosza

i wydobyc je swiezo odprasowane

i  lzy  zlosci

gasza

nieudane zaczatki nienawisci

przez ktore zalosnie przedziera sie

niespelniona milosc

nie umiem cie nienawidziec

gaja : :